Nie poddam się

Wpis

sobota, 08 września 2018

23

Wciąż nie mogę w to uwierzyć. Rozmawiał ze mną, wysyłał mi miłosne smsy. Przyjeżdżając do domu zapewniał mnie o swoim uczuciu. Kochał się ze mną i jednocześnie myślał o niej.


Dlaczego ja? Beznadziejny serial. Nawet go nie oglądam. A tytuł taki prawdziwy…


Czy on kiedyś wróci?


Czy on mnie kiedykolwiek kochał?


Dlaczego nie mogę go zapomnieć?


Czy to miłość, czy uzależnienie?


Przecież racjonalizm… Przecież nie ma już nas…


Nie mam już siły. Chcę tylko, aby przyjechał i mnie przytulił.


Nie mam już siły.


Nie chcę o tym myśleć.


Boże zabierz mi pamięć…


Kolejna opowieść o nieudanej miłości?


Mnie to nie dotyczy, bo ja jestem kochana.


Przecież sam to powiedział. Cały czas to powtarzał.

 


Zaczęłam opowiadać. Stwierdziłam, że największym błędem w takim przypadku jest milczenie. Tkwiłam w tym ponad dwadzieścia lat. Ludzie coś tam i tak widzieli. Jednak to co było kiedyś czyli bicie, życie w biedzie, jego alkoholizm, widzieli że te czasy już minęły. Nie widzieli nowych. Byliśmy stawiani za wzór małżeństwa, które z tragicznych sytuacji wyszło z podniesioną głową. Nikt nie wierzył, że dzieci nasze pójdą na studia. Nikt nie wierzył, że G. poradzi sobie z alkoholizmem. Nikt nie wierzył, że w końcu kupimy ten nasz wymarzony dom. Tak było kiedyś. Jednak po czasie rodzina i znajomi zaczęli patrzeć na nas inaczej. Nasze dzieci były stawiane za przykład dobrego wychowania. G. zyskał podziw za wyjście z nałogu. Szczytem zaskoczenia było kupno domu. Wszyscy o nas mówili w samych superlatywach. Byłam dumna z męża, byłam dumna z dzieci. Duma przesłoniła mi czarne chmury jakie nadciągały nad nasze życie. Nawet jeśli coś zauważałam, byłam zbyt szczęśliwa, aby się nad tym zastanawiać. Teraz dostrzegam całą obłudę jego zachowania. Niestety już po fakcie. Ustawił sobie blokadę na telefon. Założył nowego maila. Usunął A. ze znajomych na profilu gry w którą nie udało mu się syna wciągnąć. Na każde moje pytanie odpowiadał, że przecież może mi wszystko pokazać. I znowu zapomniałam, że on rzadko kiedy mówi prawdę. Może byłam zbyt zmęczona, a może odzyskiwałam właśnie do niego zaufanie, które straciłam po akcji z I.D.? Nie wiem i nie wytłumaczę tego.


Jednak wiem, że potrzebuję szczerości. Muszę wyprostować wszystkie jego kłamstwa. No więc zacznijmy od jego powodów do rozwodu.


Kupiłam dom za jego plecami. Może tak to wyglądać. Wiedziałam jednak, że on nigdy mi domu nie zapewni. Tylko ja mogłam o to zawalczyć. Sfinalizowałam zakup domu sama. To fakt. Kredyty są na mnie to drugi fakt. Jeżeli są na mnie to czego on nie może udźwignąć? Jego pesymizm zabijał każdy nasz projekt. Mój biznesplan był dobry, bo nawet on to potwierdził. Dom jest piękny i bardzo mu się podobał, mam to nagrane. Całe życie marzyliśmy o domu na wsi, na to mam świadków. Od kiedy się przeprowadziliśmy ciągle wszystkim się tym domem chwalił. Problemy zaczęły się, od kiedy pojechał na zjazd gildii. Krótko po tym zaczęłam zauważać jakie błędy popełnił podczas prac przy domu. Nie rozumiałam co się dzieje. Ustalaliśmy, że zrobi coś w ten sposób, a on za pięć minut pokazywał już zrobione, ale w zupełnie inny sposób. Na przykład ul. Opowiadał mi jak to zrobi. Dla mnie był ważny tylko efekt końcowy. Chciałam jednego: aby był zaizolowany nie styropianem a słomą. Rozmawialiśmy o tym cały dzień. On zaizolował styropianem.


W trakcie adaptacji poddasza wyjeżdżał wielokrotnie do pracy. Remont zajął mu pół roku. Na wyjazdach miał mnóstwo czasu, jednak dopiero po przyjeździe szukał w Internecie rozwiązań problemów, z którymi borykał się jeszcze przed wyjazdem. Jak to się miało do jego twierdzenia, że na wyjeździe nie gra, bo nawet  gra go nie interesuje? Bo myśli tylko o nas i naszym domu? Czy przerosły go moje oczekiwania? Zawsze twierdził, że potrafi wszystko, więc co się stało? Już zimą okazało się, że coś nie tak musi być z izolacją na poddaszu. Dziwna była też podłoga. Jak stawałam w przedpokoju to otwierały się drzwi u A.


Przerosło go życie? Awantura w grudniu, to że kolejny raz dostał szansę na poprawę, a on chciał dostać czystą kartę. Chciał wymazać to o czym oboje pamiętaliśmy. Przytłaczała go świadomość krzywd jakie nam wyrządził. Tylko, że zamiast to naprawić, wolał zacząć w nowym miejscu z osobą, której niczym jeszcze nie zawinił. Nie potrafił docenić tego co w naszym związku już było. Nie doceniał dobrych chwil. Popełniając te same błędy nie chciał słyszeć, że znowu jest źle. Teraz z tamtą jeśli będzie źle, to wydarzy się to po raz pierwszy. I tego mu właśnie brakowało.


Zastanawia mnie zawsze naiwność ludzka. Ja jestem naiwna, bo wierzę w ludzi niezależnie od tego, ile krzywd już wyrządzili i ile jeszcze planują. Właśnie zaczęłam pisać o mojej wierze w braci, ale wykreśliłam to. Nie jestem jeszcze na to gotowa.


Kiedy G.odszedł a ja zaczęłam się zbierać, przytłoczyła nas rzeczywistość jaką nam zostawił. Nie dość kredytów, które wystarczająco nas dołowały, to jeszcze reszta. Pozbieraliśmy wszystko do kupy.


1.Słupki ogrodzeniowe trzeba wykopać, oczyścić z cementu i wkopać ponownie, bo nie możemy założyć przęseł. Nic nie pasuje. Jedne odległości za małe, drugie za duże.


2.Drzwi w oborze zrobił zbyt nisko, ponieważ na podłodze miała być wylewka, a za nic w świecie nie wejdzie. No a z zewnątrz podczas deszczu woda wlewa się do kurnika. Otwór dla kur miał być przewidziany na dwie kury. Mam ich setkę, a jakoś żadna nie chce przepuścić koleżanek przodem. No i już zdarzyło się zadeptanie.


3.Buda dla psa jest tyłem do bramki. O tym mówiłam mu już wcześniej. Zaraz jak to zrobił. Pies musi widzieć bramkę, bo ma pilnować domu, więc nie wiem jakie było jego założenie.


4. Coś co mnie załamało. Musimy rozebrać całe poddasze i je zaizolować, bo on tego nie zrobił. Faktycznie zimą dziwiłam się, bo dzieci musiały dogrzewać się grzejnikami elektrycznymi. Teraz latem nie można tam spać nawet nocą. Tak mnie tknęło aby porozmawiać z J.J. Przyjechała, zobaczyła, sama była pod wrażeniem jego bezmyślności, a mnie zdołowała. Wszystko. Ściany, sufity. Dwa pokoje, przedpokój i łazienkę. Wszystko do gołego poddasza.


5.Zostawił nam niesprawną piłę spalinową. Połamaną piłę ręczną. Połamane śrubokręty (nowe, bo podobały mu się takie na stojaczku, więc je kupiliśmy). W oborze w wiadrach z wodą stały narzędzia takie jak klucze francuskie, nożyce do metalu, śrubokręty. Zalana była także cała skrzynka z podręcznymi narzędziami.


6.Kornik. Co ja mam napisać. Wiadomo było, że kornika na poddaszu powinniśmy się pozbyć zanim zaczął się remont. No i miał to załatwić. No i nie załatwił.


Można pomyśleć, że wszystko zostawiałam jemu. Biedny facet dwa tygodnie na wyjeździe, a po powrocie do domu też zapierdziela. Żona w tym czasie oczywiście siedzi i nic nie robi. No niekoniecznie. Zeszły rok uciekł mi nawet nie wiem kiedy. Zwoziłam materiały potrzebne do remontu, zajmowałam się ogrodem i domem. Na polu okazało się, że co posiałam, to wszystko momentalnie wyrosło. Zebrałam 700kg ogórków, pół tony buraczków i masę innych warzyw. Zaprawiłam ponad tysiąc słoików. Oprócz tego codziennie brałam mleko od gospodarzy i przerabiałam na wszystko co można z niego zrobić. Dopracowałam już dziesięć przepisów na produkty mleko pochodne. Tak więc każdy miał swoje obowiązki. Tylko, że jego miały się wkrótce skończyć, a moje trwać już zawsze.



Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
niezalujniczego
Czas publikacji:
sobota, 08 września 2018 09:01

Polecane wpisy

Ostatnie wpisy

Kanał informacyjny