Nie poddam się

Wpis

piątek, 31 sierpnia 2018

15

Ma rację. Między nami nic już się nie ułoży. Łudziłam się przez dwadzieścia cztery lata małżeństwa, dwadzieścia sześć lat związku. Znam go od trzydziestu pięciu.


Przez całe małżeństwo byłam na szarym końcu jego listy. Najpierw za grami i gitarą, potem za piciem, kolegami i graniem. Zawsze za czymś. Zawsze coś było ważniejszego ode mnie i dzieci. Twierdził, że potrzebuje rodziny, ale nigdy nas nie doceniał. Nie potrafił zrozumieć, kiedy mówiłam, że miłość to poświęcenie, czułość w życiu codziennym. Jak w „Małym księciu”. „Miłość nie polega na tym, aby wzajemnie sobie się przyglądać, lecz aby patrzeć razem w tym samym kierunku”. Dla niego miłość to tylko sex i każda inna forma fizyczności.


Nie wiem, dlaczego tak trudno mi się pozbierać? Przecież i tak zawsze byłam sama. On był po to tylko, aby brać ile wlezie. Nawet nie musiał się wysilać, bo jemu się należało. Ja byłam tą, która się poświęcała, czekając na cud. Wierzyłam w naszą wspólną przyszłość. Za każdym razem, kiedy dostawałam od niego kopniaka w tyłek, myślałam, że to ostatni raz. Że już tyle przeszliśmy, że on kiedyś mnie zrozumie. Naprawdę nie wiem za co on mnie tak nienawidzi? Bo musi mnie nienawidzić, skoro w tak okrutny sposób mnie zabija… Poświęciłam mu całe swoje życie…


Pisałam do niego całą noc. Nie wiem dlaczego. Może nie docierało do mnie, że to dzieje się naprawdę? Miałam wrażenie, że przekonam go do powrotu? Myślałam, że przestanie się z nią pieprzyć i będzie czytał moje smsy? Może za mną tęskni? Żałosne położenie zdradzonej, porzuconej jak stara szmata żony. Rano okazało się, że zablokował mój numer. Nie przeczytał żadnego mojego smsa.


Czego ja się spodziewałam? Że nagle okaże się szlachetny? Przecież dla niego to pojęcie obce. On nigdy nie będzie szlachetny, bo to nie leży w jego interesie. Dla niego liczy się on sam. Jak zawsze. Tylko on. On nie czuł miłości. On cierpiał. On najwięcej poświęcał się w tym związku. Ja nigdy nie dawałam mu ciepła. Ja nigdy się nim nie opiekowałam. Ja to tylko stara, wredna suka, która zniszczyła mu życie. No tak. Zasługuję na jego nienawiść. I dostaję dokładnie to na co zasłużyłam.


Gdy rozmawialiśmy o starości, zawsze powtarzał, że nie mogę umrzeć pierwsza, bo on nie da sobie beze mnie rady. On umrze przede mną, albo umrzemy razem. A najśmieszniejsze, że ostatnio słyszałam to na przełomie maja i czerwca. Kłamstwa, kłamstwa, kłamstwa. Jeszcze niedawno powtarzał, że modli się do Boga, aby pozwolił mu się zmienić. Żałosny dupek. Jak wampir wyssał ze mnie życie i poszedł do innej, bo po co mu wrak człowieka po przejściach? Dla niego tyle jest warte szczęście, ile ma go dla siebie. Raz po powrocie do domu pokazał mi, że zapisuje w telefonicznym notesie wszystko co jest ważne dla rodziny. Zbiór zasad. I czyta to sobie codziennie. Wielkie gesty, wielkie słowa, zero czynów. Kiedyś pofatyguję się do psychiatry i dowiem się co to za choroba. Bo naprawdę mnie to ciekawi.


To wszystko mu napisałam i stwierdziłam, że musi do niego dotrzeć. Zablokował mój numer prywatny, więc kopiuj, wklej na firmowy i poszło.


Dwa kolejne tygodnie spałam po dwie godziny. Pod dwiema kołdrami, choć to lato. Budziłam się z koszmarów cała lodowata. Jadłam niewiele. W przebłyskach świadomości zastanawiałam się, co ja mam zrobić? Jak utrzymać ten dom? Ż. też wpadła w depresję. Raz płakała, raz się na niego wściekała. Wstawała do pracy o czwartej, czasem o trzeciej. A. nie dostał się na studia. Nie mogłam patrzeć jak się załamał. Przecież leżymy. I jeszcze za mało? Kto kopie leżącego? A wiecie co bolało nas najbardziej? Moi bracia, moi rodzice, uwierzyli jemu. Bracia się na mnie wściekali. Mama zadzwoniła i powiedziała, że mamy go błagać o to by wrócił, bo chłopaki mówią, że on nikogo nie ma. Dopiero, gdy pokazałam S. fakturę za telefon… Dopiero, gdy on powiedział reszcie…


W taki sposób poniosłam karę za poświęcenie się dla męża. Za moją wizję małego, białego domku i dwojga kochających się staruszków na leżaczkach, patrzących razem w tym samym kierunku…



Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
niezalujniczego
Czas publikacji:
piątek, 31 sierpnia 2018 18:18

Polecane wpisy

Ostatnie wpisy

Kanał informacyjny